Prolog
Jechałam z mamą na peron, tata jak zwykle był w pracy. Tak pracował w Ministerstwie w Departamencie Tajemnic. Po dziesięciu minutach byliśmy z mamą na King's Cross, podeszłyśmy do barierki i jak gdyby nigdy nic oparłyśmy się o nią i znalazłyśmy się na peronie 9 i 3/4. Na peronie było mnóstwo uczniów żegnających swoje rodziny.
- Dori, kochanie pisz do mnie codziennie - powiedziała do mnie mama przytulając mnie
- Dobrze - obiecałam, przewracając oczami. Miałam dość traktowania jak dziecko, które pierwszy raz wyjeżdża na dziesięć miesięcy do szkoły.
- Kocham Cię córeczko - rzekła poprawiając mi włosy
- Tak wiem mamo - powiedziałam lekko sarkastycznie. Modliłam się o to by dała mi spokój, ja nie mam już jedenastu lat. - Ja już będę szła bo ucieknie mi pociąg
- Dobrze leć - powiedziała na odchodnym i po chwili znikła za barierką. Odetchnęłam z ulgą. Ruszyłam w stronę pociągu niespodziewanie zamiast pociągu zobaczyłam rudą burzę włosów. Przytuliła mnie mocno
- Lilka nie duś proszę chcę jeszcze żyć - zaśmiałam się melodyjnie, Lily puściła mnie, a z ręki wypadł mi pamiętnik. Miałam zamiar go podnieść, ale ktoś już mnie wyprzedził.
- To chyba twoje - powiedział jakiś chłopak. Ma on czarne włosy, a jego oczy były szare, Podał mi brulion, a ja wyciągnęłam po to ręką. Zaśmiał się. Odpłynęłam był taki cudowny.
- Jak moje to mi oddaj - powiedziałam naturalne. Doprowadzał mnie do furii, ale kocham go on jest taki cudowny ale nie mogłam powstrzymać się. Miał takie cudowne oczy, a ustach to już nie wspomnę.
- Za całusa, złotko - przekomarzał się ze mną
- Śnisz Black - powiedziałam zdenerowowana i wyrwałam mu zeszyt. Wzięłam walizkę i weszłam do pociągu. Szukałam wolnego przedziału, mijałam mnóstwo znajomych twarzy. Słyszałam różne szepty. Wieść o mojej ciąży rozniosła się szybko. Tak jestem w ciąży, stało się to tak niespodziewanie. Dużo imprezowałam i piłam co przyniosło takie konsekwencje.
Moja mama była wściekła, ale w końcu jej to przeszło. Dumbledore wiedział od mojej mamy.
Po znalezieniu przedziału usiadłam na ławeczce, a walizkę położyłam obok. Nie mogłam dźwigać więc napewno ktoś mi pomoże chwile później pojawili sie huncwoci i Lily.
Peter miał torbę z słodyczami, jak zwykle, a Remus był pogrążony w lekturze. James położył moją walizke na górę wraz z Black'iem usiedli obok mnie. Pogłaskałam się po brzuszku.
- Dorka jak się czujesz? - usłyszałam głos Rudowłosej przyjaciółki
- Bardzo dobrze - odpowedziałam
- Chcesz ciastko? - spytał Peter - W twoim stanie powinnaś jeść dużo słodkiego
- A bardzo chętnie - skusiłam się i wzięłam z torebki dwa czekoladowe ciastka.
Każdy pogrążył się w rozmowie. Krajobrazy zmieniały się bardzo szybko. Nim się obejrzeliśmy byliśmy już na stacji w Hogsmeade.
- Dori, kochanie pisz do mnie codziennie - powiedziała do mnie mama przytulając mnie
- Dobrze - obiecałam, przewracając oczami. Miałam dość traktowania jak dziecko, które pierwszy raz wyjeżdża na dziesięć miesięcy do szkoły.
- Kocham Cię córeczko - rzekła poprawiając mi włosy
- Tak wiem mamo - powiedziałam lekko sarkastycznie. Modliłam się o to by dała mi spokój, ja nie mam już jedenastu lat. - Ja już będę szła bo ucieknie mi pociąg
- Dobrze leć - powiedziała na odchodnym i po chwili znikła za barierką. Odetchnęłam z ulgą. Ruszyłam w stronę pociągu niespodziewanie zamiast pociągu zobaczyłam rudą burzę włosów. Przytuliła mnie mocno
- Lilka nie duś proszę chcę jeszcze żyć - zaśmiałam się melodyjnie, Lily puściła mnie, a z ręki wypadł mi pamiętnik. Miałam zamiar go podnieść, ale ktoś już mnie wyprzedził.
- To chyba twoje - powiedział jakiś chłopak. Ma on czarne włosy, a jego oczy były szare, Podał mi brulion, a ja wyciągnęłam po to ręką. Zaśmiał się. Odpłynęłam był taki cudowny.
- Jak moje to mi oddaj - powiedziałam naturalne. Doprowadzał mnie do furii, ale kocham go on jest taki cudowny ale nie mogłam powstrzymać się. Miał takie cudowne oczy, a ustach to już nie wspomnę.
- Za całusa, złotko - przekomarzał się ze mną
- Śnisz Black - powiedziałam zdenerowowana i wyrwałam mu zeszyt. Wzięłam walizkę i weszłam do pociągu. Szukałam wolnego przedziału, mijałam mnóstwo znajomych twarzy. Słyszałam różne szepty. Wieść o mojej ciąży rozniosła się szybko. Tak jestem w ciąży, stało się to tak niespodziewanie. Dużo imprezowałam i piłam co przyniosło takie konsekwencje.
Moja mama była wściekła, ale w końcu jej to przeszło. Dumbledore wiedział od mojej mamy.
Po znalezieniu przedziału usiadłam na ławeczce, a walizkę położyłam obok. Nie mogłam dźwigać więc napewno ktoś mi pomoże chwile później pojawili sie huncwoci i Lily.
Peter miał torbę z słodyczami, jak zwykle, a Remus był pogrążony w lekturze. James położył moją walizke na górę wraz z Black'iem usiedli obok mnie. Pogłaskałam się po brzuszku.
- Dorka jak się czujesz? - usłyszałam głos Rudowłosej przyjaciółki
- Bardzo dobrze - odpowedziałam
- Chcesz ciastko? - spytał Peter - W twoim stanie powinnaś jeść dużo słodkiego
- A bardzo chętnie - skusiłam się i wzięłam z torebki dwa czekoladowe ciastka.
Każdy pogrążył się w rozmowie. Krajobrazy zmieniały się bardzo szybko. Nim się obejrzeliśmy byliśmy już na stacji w Hogsmeade.
Komentarze
Prześlij komentarz